Drogi czytelniku,
14 sierpnia linie lotnicze Spirit Airlines, które przechodzą w Nowym Jorku postępowanie upadłościowe w trybie Chapter 11, uznały Google za zwycięzcę aukcji na swoje wewnętrzne archiwa. Google zaoferowało 10 mln USD. Drugą ofertę, 7,5 mln USD, złożyła firma Mercor, która dostarcza laboratoriom AI dane treningowe przygotowane przez ekspertów (ogłoszenie o aukcji). 3 września firma micro1, również z branży danych dla AI, zapowiedziała ofertę 12,5 mln USD (micro1). Prawnicy Google poinformowali wyznaczoną przez sąd rzeczniczkę ochrony prywatności, że dane „zostaną wykorzystane do trenowania modeli sztucznej inteligencji (AI)” (raport rzeczniczki, s. 7). Sąd nie zatwierdził jeszcze sprzedaży; rozprawa jest teraz wyznaczona na 6 listopada (zawiadomienie).
Pakiet zawierał 100 mln e-maili i 500 mln elementów z Teams
Opublikowany w sierpniu spis majątku wymieniał około 100 mln e-maili z 80 tys. kont, 500 mln elementów z Microsoft Teams, 17 mln plików z OneDrive i 20,6 mln z SharePoint, a także akta pracownicze, listy płac i 516 repozytoriów kodu źródłowego (AFA). Przed przekazaniem danych niezależny podmiot, opłacony przez Google, ma usunąć dane osobowe. Umowa sprzedaży wymaga, aby anonimizacja pozwoliła „zachować integralność referencyjną w całym zbiorze danych”, dzięki czemu powiązania między rekordami przetrwają.
9 września Google zgodziło się usunąć zbiory danych o rezerwacjach pasażerów, zwrotach, zakupach na pokładzie, kartach czasu pracy i Wi-Fi, zgodnie z deklarowanym celem, „by w ogóle nie kupować danych konsumenckich” (odpowiedź Google). W ten sposób z pakietu wypadły dane z systemów transakcyjnych linii lotniczej. Pozostały w nim skrzynki pocztowe, czaty, udostępnione dokumenty i kod.
Trzech dostawców twierdzi, że archiwum zawiera ich poufne materiały
Pracownicy Spirit protestują. Ich związki zawodowe złożyły sprzeciwy, a 8 października 121 członków Kongresu napisało w liście, że „żadne informacje dotyczące pracowników nie powinny być przekazywane, dopóki nie zostaną wprowadzone odpowiednie zabezpieczenia” (list). Trzech dostawców Spirit podniosło inny problem: archiwum zawiera ich materiały, a ich zdaniem Spirit nie ma prawa ich sprzedawać.
Firma International Aero Engines, która dostarczała silniki i dane techniczne na podstawie umów o poufności, twierdzi, że archiwum zawiera jej informacje handlowe, techniczne i finansowe. Według IAE część tych materiałów należy do innych firm, które pozwoliły IAE poufnie udostępniać je klientom (IAE). Spółka Navitaire, która przez 19 lat dostarczała liniom Spirit oprogramowanie do rezerwacji, cytuje klauzulę, zgodnie z którą Spirit mogło wykorzystywać jej informacje „wyłącznie w celu realizacji transakcji przewidzianych w niniejszej Umowie” (pismo Navitaire i Amadeus). Obie firmy domagają się usunięcia swoich materiałów przed przekazaniem archiwum albo zablokowania transakcji.
Firma Springshot, której oprogramowanie koordynuje obsługę samolotów między lotami, twierdzi, że jej dane trafiły do Spirit przez e-maile, Teams i SharePoint. Z jej pisma wynika, że Spirit najpierw uznało, iż danych Springshot nie ma w pakiecie, a potem zgodziło się wyłączyć część z nich (Springshot, 9 października). Są to oświadczenia jednej ze stron sporu, a sąd nie wydał jeszcze orzeczenia. Usunięcie nazwisk, czyli zadanie podmiotu odpowiedzialnego za anonimizację, nie usuwa cenników producenta silników ani danych operacyjnych dostawcy oprogramowania.
Zamykane startupy sprzedają ten sam rodzaj archiwów
Mniejsze archiwa już trafiają na sprzedaż. W kwietniu „Forbes” podał, że firma cielo24, która tworzy napisy do nagrań wideo, podczas likwidacji sprzedała 13 lat wiadomości z komunikatora Slack, zgłoszeń z systemu Jira, e-maili i plików z Google Drive jako dane treningowe dla AI za „setki tysięcy dolarów”. Sprzedaż odbyła się za pośrednictwem firmy SimpleClosure, która likwiduje startupy; jej prezes powiedział, że firma przeprowadziła w ciągu roku prawie 100 takich transakcji i zwykle płaciła od 10 do 100 tys. USD za archiwum jednej firmy. Konkurencyjna firma Sunset wycenia archiwa częściowo na podstawie „bogactwa danych”: zgłoszenie w systemie Jira powiązane z konkretnym commitem w kodzie jest warte więcej niż samodzielny dokument (Forbes). Firma Turing, która dostarcza dane laboratoriom AI, informuje, że kupuje od zlikwidowanych startupów repozytoria kodu, dokumentację projektową i wewnętrzne wiki (Turing). 9 października firma micro1 zobowiązała się wydać w ciągu 12 miesięcy 1 mld USD na „pozyskiwanie i licencjonowanie operacyjnych danych przedsiębiorstw” (micro1).
Sposób wyceny firmy Sunset pokazuje, dlaczego materiały dostawcy trudno oddzielić: kupujący płacą za powiązania między rekordami, czyli za to, co według umowy sprzedaży Spirit ma przetrwać anonimizację. Dostawcy Spirit mogli złożyć sprzeciw, ponieważ sprzedaż w trybie Chapter 11 jest ogłaszana publicznie, z terminem na sprzeciwy. Startup likwidowany poza sądem nie ma takiego etapu.
Tajemnice firmy leżą także w archiwach jej partnerów
Poufne materiały dostawców i klientów krążą w zwykłych e-mailach i na udostępnionych dyskach: cenniki, rysunki techniczne, projekty umów, raporty z incydentów. Klauzule cytowane w sprawie Spirit ograniczają to, jak firma, która je przechowuje, może z nich korzystać i komu może je przekazać. Sprawa Spirit pokazuje, co się dzieje, gdy ta firma upada, a na samo archiwum znajduje się kupiec.
Moim zdaniem klauzula poufności chroni materiały firmy tylko na tyle, na ile firma przechowująca kopię wie, co ma w swoim archiwum. Dokumentacja architektury systemów polskiego banku i cenniki producenta leżą w skrzynkach pocztowych i w serwisach SharePoint ich integratorów, konsultantów, kancelarii prawnych i dostawców oprogramowania. Firma Springshot musiała zauważyć sprzedaż, złożyć wniosek w amerykańskim sądzie i spierać się o to, gdzie w archiwum Spirit znajdują się jej dane.
W UE obie części archiwum Spirit byłyby traktowane inaczej. E-maile pracowników to dane osobowe, więc RODO obejmowałoby każde nazwisko, które się w nich pojawia, a sama sprzedaż nie daje nabywcy podstawy prawnej do ich wykorzystania do trenowania AI. Niemieckie organy ochrony danych stoją na stanowisku, że przy sprzedaży aktywów bez przeniesienia przedsiębiorstwa przekazanie danych pracowników będzie zazwyczaj wymagało ich dobrowolnej zgody (DSK, 11 września 2024, sekcja IV). Cenniki czy dane techniczne dostawcy w większości nie są danymi osobowymi. Chroni je umowa i prawo o tajemnicy przedsiębiorstwa. Unijna dyrektywa 2016/943 o ochronie tajemnic przedsiębiorstwa uznaje za niezgodne z prawem wykorzystanie lub ujawnienie tajemnicy przez osobę, która naruszyła umowę o poufności lub umowny obowiązek ograniczenia jej wykorzystywania; obejmuje to również odbiorcę, który wiedział lub powinien był wiedzieć, skąd pochodzą informacje (dyrektywa 2016/943, art. 4). W Polsce te same zasady zawiera art. 11 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. Chroni on tylko informacje, które są utrzymywane w tajemnicy, mają z tego powodu wartość handlową i były chronione rozsądnymi działaniami. Polskie Prawo upadłościowe pozwala syndykowi sprzedawać przedsiębiorstwo lub poszczególne aktywa i nie rozstrzyga, jak umowa o poufności z dostawcą ma się do takiej sprzedaży. Firma, której materiały leżą w archiwum upadłego partnera, musi sama dochodzić swoich praw, tak jak robią to Springshot, IAE i Navitaire w Nowym Jorku.
W przypadku banków i ubezpieczycieli rozporządzenie DORA częściowo reguluje tę kwestię. Wymaga ono, aby ich umowy z dostawcami ICT zawierały postanowienia „dotyczące zapewnienia dostępu, odzyskiwania i zwrotu” danych przetwarzanych przez podmiot finansowy „w przypadku niewypłacalności lub rozwiązania zewnętrznego dostawcy usług ICT lub zaprzestania przez niego działalności gospodarczej” (DORA, art. 30 ust. 2 lit. d)). Artykuł ten dotyczy danych przechowywanych w systemach dostawcy. Nie mówi nic o kopiach, które dostawca przechowuje we własnych e-mailach i na czatach, ani o tym, co masa upadłościowa niewypłacalnego dostawcy może sprzedać.
Te klauzule wiążą firmę przechowującą materiały także wtedy, gdy jest wypłacalna. Na przykład klauzula Navitaire ogranicza wykorzystanie informacji przez Spirit do transakcji w ramach umowy, a to pytanie dotyczy każdej firmy, która chce zbudować zbiór treningowy z własnej poczty albo sprzedać go kupcowi takiemu jak micro1.
Briefing
12 października Komisja Europejska opublikowała sprawozdanie ze specjalnego posiedzenia Panelu Naukowego ds. AI, poświęconego niedawnym incydentom, w których systemy AI działały poza kontrolą ich twórców. W sprawozdaniu czytamy, że „Urząd ds. AI (AI Office) już zwrócił się o raporty o poważnych incydentach i je otrzymał” oraz zapytał twórców o ich praktyki w zakresie bezpieczeństwa (Komisja Europejska). Komisja nie wymienia żadnego twórcy i nie ogłasza żadnej kary. Strona potwierdza, że Urząd ds. AI już zbiera raporty o poważnych incydentach.
15 października agencja Reuters poinformowała, że niektórzy inwestorzy w planowanym IPO firmy Anthropic rozmawiali o wycenie na poziomie około 1,5 bln USD, wobec wcześniej oczekiwanych około 2 bln USD. Według agencji Reuters firma Anthropic poinformowała potencjalnych inwestorów, że jej przychody w trzecim kwartale wyniosły 16,8 mld USD, o 45% więcej niż w poprzednim kwartale (Reuters via MarketScreener). W ujęciu rocznym to 67,2 mld USD, więc obie wyceny odpowiadają około 22- i 30-krotności przychodu. Dla firmy wybierającej dostawcę modelu liczby te opisują dostawcę, który szybko rośnie, a którego część potencjalnych inwestorów chce kupić taniej.
13 października trzy europejskie urzędy nadzoru (EBA, EIOPA, ESMA) opublikowały wspólny program prac na 2027 r. Kontynuuje on nadzór nad kluczowymi zewnętrznymi dostawcami usług ICT w ramach DORA i stwierdza: „W 2027 r. szczególną uwagę poświęcimy sztucznej inteligencji (AI) i tokenizacji” (ESAs, JC 2026 21, paragraf 17). Program wyznacza priorytety nadzorcze i nie tworzy nowych przepisów.
Podsumowanie
Google zaoferowało 10 mln USD za e-maile, dane z Teams, dokumenty i kod Spirit Airlines, aby trenować na nich modele AI. Trzech dostawców, International Aero Engines, Navitaire i Springshot, twierdzi, że archiwum zawiera ich poufne materiały i że Spirit nie może ich sprzedać. Sąd rozpatrzy sprawę 6 listopada. Zamykane startupy już sprzedają mniejsze archiwa tego samego rodzaju, zwykle za 10–100 tys. USD każde.
Tydzień temu pisałem o kodzie klienta, który wychodzi poza firmę przez agenty AI jego dostawców. Sprawa Spirit pokazuje, jak materiały firmy wychodzą na zewnątrz, gdy upada jej partner. Moim zdaniem liczy się to, którzy partnerzy przechowują materiały firmy i czy umieliby je odnaleźć, gdyby było trzeba. Gdy partner upada, jego archiwum może teraz znaleźć kupca, tak jak archiwum Spirit.
Zachowaj równowagę,
Krzysztof
Krzysztof Goworek jest założycielem Quintant — firmy doradczej, która prowadzi przedsiębiorstwa od eksperymentów AI do realnej, mierzalnej wartości.